Walka „Fortnite” firmy Epic to tylko najnowsza próba przekształcenia fanów w amunicję
Epicki
Niedawno wydawca gier Epic ominął ugruntowane zasady App Store i Play Store, dając graczom mega popularnej gry Fortnite zniżkę na bezpośrednie płacenie za skórki. Zgodnie z przewidywaniami (właściwie to przewidzieliśmy ), Apple i Google wycofały Fortnite ze swoich sklepów z aplikacjami za naruszenie warunków korzystania z usługi.
To, co wydarzyło się później, było badaniem performatywnych komunikatów prasowych.
Wystawa Psów i Kucyków Lamy
Epic, wyraźnie przygotowany na ten ruch i gotowy do jego wykorzystania, od razu stwierdził, że jest ofiarą monopolu Apple na dostęp do własnego sprzętu. Oświadczył, że firma „zakazała Fortnite miliardowi urządzeń". Epic uruchomił pełną prasę sądową przeciwko Apple, wnosząc natychmiastowy nakaz prawny, próbując zmusić Apple do przywrócenia Fortnite do iPhone’ów i iPadów, publikując mini-stronę na „kontrowersje”, uderzając w media społecznościowe z natychmiastowym hashtagiem #FreeFortnite i publikując promocyjny film wyśmiewający kultową reklamę Apple „1984″.
Google poszedł w ślady Apple, kilka godzin później wyciągając Fortnite ze Sklepu Play. Epic również złożył przeciwko niemu nakaz sądowy. Szczególnie bezczelne jest to, że Epic udostępnia swoją reklamę „antymonopolową” na platformie (YouTube) należącej do jednej z firm, które zamierza pozwać (Google).
Epic otrzymuje dodatkowe punkty za styl za ten współczynnik proporcji 4:3. Ale nie popełnij błędu: szukał walki i przyszedł uzbrojony na niedźwiedzia.
Odpowiedź Apple wskazuje, że Fortnite jest w App Store od lat i zgodził się na taki sam podział przychodów 70/30, jak każda inna aplikacja i gra, a Epic nie może ustalać własnych warunków i trzymać się. Google zwróciło uwagę, że Epic może bezpłatnie hostować samą grę i nakazywać graczom ładowanie boczne, tak jak miało to miejsce, gdy gra została pierwotnie wydana.
Zażalenia Epic dotyczące standardowego podziału 70/30, podziału i jego zastosowania nie tylko do zakupów aplikacji, ale także zakupów w grze, takich jak V-dolce, nie są nowe. Był to punkt sporny dla wielu programistów, od aplikacji Kindle firmy Amazon po aplikację poczty elektronicznej Hey na początku tego roku. Podczas gdy te walki mają tendencję do toczenia się za kulisami, bezczelne dodanie przez firmę Epic metody płatności spoza App Store/Play Store do aktualizacji było celowym i bardzo publicznym sposobem na przeniesienie tego konfliktu ze stron handlu technologicznego do codziennego życia miliony graczy.
Ale oto, czytelniku: niezależnie od tego, czy jesteś weteranem strumieniowania Fortnite, czy fanem Apple na tyle starym, by pamiętać, kiedy iPhone był Newtonem, walka między Apple, Google i Epic nie jest twoją walką. Nie chodzi tu o rzekomy monopol Apple lub Google, jak twierdzi Epic, i nie chodzi o bezpieczeństwo użytkowników ani równe szanse, jak twierdzą Apple i Google.
Nie, tu chodzi o pieniądze i nic więcej. Chodzi o gigantyczne firmy kłócące się o to, kto powinien dostać więcej. Jedyną zmarszczką jest to, że Epic chce, abyś wybrał stronę.
Moi fani kontra Twoi fani
To nie jest nowa taktyka. Jeśli pamiętasz, kiedy telewizja kablowa i satelitarna była głównym źródłem rozrywki premium, będzie to brzmiało znajomo. Firma medialna prosi firmę kablową o więcej pieniędzy na włączenie jej kanałów do oferty kablowej, a następnie firma kablowa wzdryga się i wycofuje kanały.
OBYDWA firmy apelują do rozzłoszczonych telewidzów reklamami pojedynków, którzy nie otrzymują już pożądanego kanału. Operator telewizji kablowej każe im zadzwonić do właściciela kanału i złożyć skargę, właściciel kanału każe im zadzwonić do operatora telewizji kablowej.
Pomimo prób obu stron, by wrobić drugiego jako sprawcę, widzom tak naprawdę to nie przeszkadzało: wiedzieli tylko, że nie dostają swoich programów telewizyjnych. Większość postrzegała te reklamy jako nagą próbę zmiany impasu korporacyjnego. To nie przypadek, że kiedy telewizja kablowa i satelitarna padła ofiarą alternatywnych sposobów rozrywki, obserwujemy, jak zmniejsza się liczba prób manipulacji publicznością.
Co powiesz na nowszy i bliższy przykład: Spider-Man. Kiedy Sony Pictures chciało bardziej lukratywnego fragmentu własności Spider-Mana, którą dzielił z Marvelem przez pięć filmów MCU, groziło, że zabierze postać z powrotem do jej własnego wszechświata filmowego i odetnie wszelką przyszłość Petera Parkera i powiązanych z nim postaci. wspólna seria 30 miliardów dolarów. Po kilku tygodniach w tę i z powrotem – znowu, z dużą ilością dramatycznego przemawiania do fanów tej postaci i filmów Marvela jako całości – Sony i Disney wypracowali nową umowę na dwa filmy z terminami, które nie są publicznie znane.
Epic stara się wykorzystać swoją pozycję jako wydawca najpopularniejszej gry wideo na świecie (w tej chwili) mniej więcej w ten sam sposób, zwracając miliony wściekłych graczy przeciwko Apple i Google za pomocą ukierunkowanego marketingu. Pomaga to, że wielu graczy Fortnite to dzieci, które nie są szczególnie zainteresowane platformami korporacyjnymi i warunkami korzystania z usług. Oni po prostu chcą zagrać w swoją strzelankową grę taneczną, stary. Wieloplatformowy atak medialny firmy Epic może zdobyć tam kilka punktów.
„Dawid” i Goliat
Ale o ile Epic chce, abyś myślał, że to „mały facet” walczący z potężnymi gigantami amerykańskiej technologii, tak nie jest. Epic jest właścicielem najbardziej lukratywnej gry wideo na świecie, oprócz ogromnego biznesu na silniku Unreal i rozwijającego się sklepu z grami na komputery PC. (Sklep z grami, w którym sprzedawcy gier muszą przestrzegać podobnych zasad, jak App Store i Play Store, aczkolwiek z bardziej hojnym podziałem programistów.) Apple i Google są oczywiście większe niż Epic i kontrolują dostęp do swoich platform w większym lub w mniejszym stopniu. Ale błyskawiczna reakcja firmy Epic, pełna prawników i wpływowych mediów społecznościowych, dowodzi, że to nie jest historia o Dawidzie i Goliacie.
Czas też nie jest przypadkiem. Od końca czerwca rozeszły się pogłoski o najnowszym dochodzeniu Departamentu Sprawiedliwości USA w sprawie praktyk biznesowych Apple w zakresie telefonów komórkowych, ze szczególnym uwzględnieniem roli Apple jako strażnika App Store.
Epicki
Podział przychodów 30/70 nie jest szczególnie kontrowersyjny dla Departamentu Sprawiedliwości — jest to ten sam podział, którego Apple używa od czasu sprzedaży muzyki na iPodzie; to standardowa stawka w Stanach Zjednoczonych i jest lepsza niż niektóre międzynarodowe alternatywy. Ale Epic prowadzi tę walkę w czasie, gdy Apple nie chce wyglądać, jakby w jego otoczonym murem ogrodzie było coś zgniłego. Sześć tygodni to więcej niż wystarczająco dużo czasu, aby Epic zaplanował wczorajszy strzał przez dziób.
To samo można powiedzieć o Google, ponieważ jego pozycja jako giganta reklamowego mniej więcej zawsze skupiała na nim uwagę regulacyjną. Departament Sprawiedliwości bada biznes reklamowy Google, a Unia Europejska przygląda się temu ponownie, tym razem w celu przejęcia Fitbit. Nic z tego nie wpływa bezpośrednio na gry ani Fortnite, ale Google chce uniknąć większej uwagi.
Nie ma tu nic do zobaczenia, ludzie
Epic chce przedstawić to jako walkę z monopolem, przedstawiając się jako mistrz każdego maltretowanego programisty, który kiedykolwiek próbował zarobić uczciwie na sprzedaży aplikacji na smartfony.
Apple i Google chcą po prostu, aby ta walka się skończyła. Żadna firma nie przegapi przychodów, które Fortnite przyniósł za pośrednictwem App Store lub Play Store, ale nie mogą sobie pozwolić na granie w ulubione: wykopanie Fortnite jest zarówno koniecznym przestrzeganiem długoletnich zasad, jak i przykładem dla każdego, kto chce je złamać.
Apple również nie potrzebuje szczególnie bólu głowy, który dostarcza Epic, a to jest podwójne, gdy angażują się prawnicy. Apple i Google mogą przez stulecie rzucać pieniądze na ten problem, ale walka z Epic jedną ręką, a regulatorami drugą nie jest świetnym wyglądem.
Ale dla ciebie, drogi czytelniku, ważną rzeczą do zapamiętania jest to, że to trzy gigantyczne korporacje walczą o to, kto zatrzyma twoje pieniądze. To wszystko. Wybieranie strony jako konsument (a właściwie jako dziennikarz udzielający porad konsumenckich) byłoby błędem.
W końcu albo Epic zabierze swoją piłkę Fortnite i wróci do domu, Epic krzyknie „wujek” i wróci do status quo 70/30, albo Apple i Google spróbują pójść na kompromis tylko po to, by zachować twarz. Ale próba zachęcenia publiczności do udziału w tej walce jest szczególnie cynicznym posunięciem. Nie daj się nabrać.
